Brednie Pani Doktor z PAN w sprawie Zośki i Rudego.

April 7th, 2013 | Posted by Sail Kedyw Bilinski in Historia | Komentarze

Emailem do Sekretariatu Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk:

Szanowni Państwo,

Żywiąc nadzieję, iż Instytut Slawistyki przyjmuje prywatne granty w celu prowadzenia badań naukowych, uprzejmie proszę o oznajmienie Pani Doktor, iż w związku z jej płynącymi z “Kamieni na Szaniec”, odkrywczymi wnioskami dotyczącymi rzekomego homoseksualizmu Bohaterów Szarych Szeregów – Zośki i Rudego jestem gotów przekazać trzy tysiące złotych (3000 PLN) na rzecz Pani Doktor jako grant w celu zbadania relacji homoseksualnych klarownie wynikających z poniższych fragmentów opowiadania “Grochów” (niewiele czytam, a tenże akurat niedawno) autorstwa mojego ulubionego (bez skojarzeń) Pana Stasiuka:

“Wchodzi, już od drzwi się uśmiecha, jakby odnalazł brakujący element układanki. Po pięciu minutach wychodzimy, by przez najbliższe lata się nie rozstawać”.
“Rodzice byli dobrzy, nigdy nie robili nam uwag, nawet gdy wracaliśmy nad ranem (…) w niedzielne poranki robił jajecznicę”.
“Gdy jechaliśmy tamtego lata, w lipcu, prosto na południe, powoli, bez celu, z rozkoszą, którą daje obecność i dotyk świata na skórze (…). Ten dźwięk musiał sprawiać nam radość. Może nawet spojrzeliśmy na siebie, starając się ukryć uczucia?”
“Klepanie, obmacywanie (…)”.
“(…) błąkaliśmy się w złotej mgle, zaplątani w świetlistą przędzę własnych umysłów. Wcale się tego nie wstydzę.”
“Chciałem jak zwykle stanąć na poboczu, ale bałem się, że go obudzę. Więc zwolniłem tylko i patrzyłem na prawo. Spał z odchyloną głową. Usta miał lekko otwarte. Widziałem, jak jego ciemny profil przesuwa się na tle rozpalonego nieba.”
“No bo się okazywało, że się wszystko zmieniło. Że się rozchodzimy, chociaż nie ma w tym ani jego, ani mojej winy.”
“Szedł obok, ale już było inaczej niż zawsze, gdy się poruszaliśmy prawie jak bliźniacy”.
“W zakolu rzeki, w środku nurtu, na kamieniu, stał nagi mężczyzna. Był odwrócony do nas plecami. (…) ten obraz zapamiętałem na zawsze.”

Gdyby chociażby narrator “Grochowa” okazał się, o zgrozo, nie być pederastą bądź literatura czasów współczesnych nie leżała w kręgu zainteresowań Pani Doktor, w ramach grantu rzecz jasna, proszę słynącą już z metodologii badań i lekkości hipotez Panią Doktor o próbę wykazania poprzez analizę dzieł Marii Konopnickiej (pseudonim Jan Sawa), o której orientacji seksualnej od pewnego czasu, wraz z modą na odkrywczą promocję homoseksualizmu krążą tezy, iż będąc matką sześciorga dzieci, żoną i kochanką zdradzającą wieloktronie męża (niestety z mężczyznami) – była lesbijką bądź (vide Jan Sawa) – niedoszłym transwestytą.

Cała nadzieja w Pani Doktor.

Jestem przekonany, że Panią Doktor z pewnością zainteresuje stanowiąca hit większy od odkrywczych tez dotyczących Zośki i Rudego wziętych razem z opowiadaniem Stasiuka i wszelką twórczością Konopnickiej (czytaj Sawy) – historia Henryka Goldszmita – Janusza Korczaka – i jego chociażby Króla Maciusia. Związki autora z dziećmi (oddał za nie nawet życie) muszą Pani Doktor świadczyć o jednym. Może więc śmiało Pani Doktor skusić się (w ramach grantu oczywiście – gdyby Stasiuk i Konopnicka vel Sawa okazali się mało kontrowersyjni lub medialni) o rzetelną, metodologiczną, światłą, nowoczesną i jakże odkrywczą – taką jak ta w kwestii udowodnionej przez Panią Doktor pederastii Zośki i Rudego – rozprawę na temat ciągot Doktora Korczaka. Mam szczerą nadzieję, iż żydowskie pochodzenie Doktora Korczaka nie będzie stanowiło dla Pani Doktor przeszkody – pisał On w końcu w języku polskim.

Kończąc, polecam Państwa uwadze, bez wyraźnego związku z tematem homoseksualizmu, kwestię miejsca nauki polskiej w rankingu światowym.”Badania naukowe” doktorów podobnych Pani Doktor umiejscawiają nas na końcu. Sam, będąc posługującym się prymitywnym językiem i niezdolnym do głębszej interpretacji tekstu emigrantem – nie jestem zaskoczony. W relacji, na podstawie której Kamiński napisał “Kamienie na szaniec”, Zośka tak pisze o dniach po uwolnieniu Rudego: “Rozmowa była wtedy była otwarta, szczera i żaden z nas nie krył wtedy swojej niewysłowionej radości i przyjaźni”. Przyjaźni potwierdzonej przez Panią Danutę Rossman – łączniczkę Zośki z czasów okupacji, łączniczkę w żaden sposób nie łączącą z rzeczywistością bredni kompensującej nadinterpretacją brak prostego rozumienia tekstu Pani Doktor. Gdzie, gdzie jak nie na końcu ?

Z poważaniem,

Bartosz Biliński
Nowy Jork

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

Leave a Reply

Your email address will not be published.