Wagner Sailing Rally 2012 – z Beaufort, NC do Trellis Bay, Tortola

January 30th, 2012 | Posted by Bartek in Relacje - foty, filmy

    Po 1421 NM jazdy, dwóch dobach wiatru prosto w mordę i dwóch powyżej 30 węzłów, dotarliśmy 17 stycznia, żeglując
z Beaufort, North Carolina do Culebry, Puerto Rico, 11 dni w morzu.

   Mieliśmy dość spokojne przejście Golfsztromu, na spinakerze, ponad 10 węzłów konstans, dość nieczęste na zimę w okolicy Cape Hatteras. Później trochę sztilu, ponad dwie doby dość silnego mordewindu, a następnie duży front z północnego wschodu z 30stoma stałymi węzłami wiatru. Narzekań i tak nie było.

A tu trochę milej:

    Dwa dni odpoczynku i jazda (z przerwą na odwiedziny u Przyjaciół w St. Thomas Yacht Club, do których wybieramy się na Rolex Regatta 2012 (o 2011 i 38 Rolex Regatta czytaj w menu powyżej) do Trellis Bay, Tortola na Wagner Sailing Rally 2012. Nie będziemy tutaj kopiować i wklejać, więcej info na temat zlotu na http://projekt-wagner-2012.blogspot.com – blogu prowadzonym przez Patrycję Długoń.

    Przybyliśmy by uczcić Pamięć Władysława Wagnera, pierwszego Polaka, który obżeglował świat, a zamieszkał na Beef Island nie widząc przyszłości w opanowanej przez czerwoną bandę Ojczyźnie. Jako nieliczni przebyliśmy daleką drogę by dotrzeć na miejsce uroczystości. Chopin przyżeglował z Polski, Halycon Daze Staszka Gorowskiego z Nowego Jorku, Husaria Krzysztofa Kamińskiego z Vancouver, Jolanta III Andrzeja Kopczyńskiego z Zatoki Meksykańskiej (samotnie – chociaż był od nas 120 mil w pewnej chwili), Priva Sea Jurka Malarskiego z  Nowego Jorku, Sta Maria pod Jurkiem Jaszczukiem z Polski, oraz Kedyw, przez Beaufort, North Carolina (tam mieliśmy postój spowodowany awarią w sztormie tropikalnym Sean), z Nowego Jorku – załogi tych jachtów wspólnie pokonały tysiące mil by oddać hołd Wagnerowi.

    Pomysłodawcami i organizatorami spotkania w Trellis Bay i na Beef Island, które odbyło się w setną rocznicę urodzin Wagnera, byli Prezydent Karaibskiej Republiki Żeglarskiej (a prywatnie doskonały kompan – a ponoć trudno takie serdeczne stosunki utrzymywać z głową państwa) – Andrzej Piotrowski oraz Jerzy Knabe, Komandor Wagner Sailing Rally 2012 i Komandor Yacht Klubu Polski Londyn, a także Krzysztof Kamiński z Chicago.

   Miałem, w imieniu Polskiego Towarzystwa Żeglarskiego z siedzibą w Nowym Jorku, okazję podziękować pomysłodawcom, organizatorom i wszystkim, którzy na spotkanie przybyli.

   W bardzo podniosłym nastroju wszyscy obecni wzięli udział w prowadzonej przez organizatorów uroczystym odsłonięciu tablicy upamiętniającej podróż i życie Wagnera.

    Na Kedywie z Beaufort, NC do Culebry, Puerto Rico żeglowali: Wacek Oczeretko, Bogdan Siedlecki, Roman Szarapow i Bartek Biliński, a turystycznie Gintar (który z powodów wszystkim znanych opuścił był pokład na zawsze).

   Na Culebrze dołączyli i do Trellis Bay dożeglowali Małgorzata Marciniak oraz Marek Jendrośka (znany szlachcic ukraiński, a według niektórych źródeł – mongolski).

   Załoga Kedywu oraz inni członkowie Polskiego Towarzystwa Żeglarskiego z siedzibą w Nowym Jorku wystąpili w specjalnie z okazji Wagner Sailing Rally 2012 przygotowanych koszulkach, na których, między innymi, znalazł się tekst inskrypcji z tablicy pamiątkowej.

 

Żeglowaliśmy z przyjemnością.

Zdrowo jedliśmy, ktoś rzekł nawet w okolicy Trójkąta Bermudzkiego “chciałem schudnąć i ….”.

Poniżej Kedyw na haku w Trellis Bay.

   W towarzystwie 40stu paru jachtów i przybyłych na nich żeglarzy spędziliśmy na kotwicy i lądzie trzy doby. Skorzystaliśmy oczywiście z zaproszenia na Chopina, na którego udaliśmy się via ponton – trap, było warto, zwiedziliśmy żaglowiec, ciesząc się smaczną przekąską, lecz przede wszystkim raczyliśmy się później prawie dwugodzinną zajmującą rozmową, na tematy żeglarskie, ale także, dla przykładu krakowskie, w kapitańskiej, z Piotrem Kulczyckim – armatorem Chopina (Piotrze, dzięki za poranną butelkę rumu na hamaku ! :)

Dzień później oddaliśmy honory Wagnerowi i Banderze w paradzie jachtów, cyrklując dookoła Chopina.

Poniżej zdjęcia Kedywu, które z pokładu Chopina wykonał nasz kolega żeglarz z Vancouver Jerzy Kuśmider.

Tutaj link do prowadzonej przez niego strony żeglarzy Z Vancouver.

Na zdjęciu poniżej Jerzy po lewej, a w środku legenda polskiego żeglarstwa – Mrówa.

   Regaty, na które się dobrze przygotowaliśmy odwołano, rzekomo z powodu sztormowych warunków ogłaszanych przez paru kolegów na jachtach czarterowych (wiało 23 w porywach). Kedyw udał się pod pełnymi żaglami, po trasie regat, na moje urodziny, ostatnie 30ste, heh, na Jost Van Dyke i dalej, dzien później do Sopers Hole na Tortolę, i na fok-dieslu ponurkować na Norman Island.

Tempus fugit !

W czasie żeglugi, jak również i postoju, niektórzy pozowali do zdjęć pamiątkowych z miną zawsze pełną spokoju, niezmienną, niewzruszoną.

Inni natomiast logowali kolejne mile. Razem około 1600 w tym rejsie.

   Z wiatrem i przelotnymi burzami dożeglowaliśmy w baksztagu do Culebry, na kotwicę, którą rzuciliśmy obok Jolanty III i Halycon Daze. Spędziliśmy na Culebrze jeszcze parę chwil by wrócić do cudownego Brooklynu.

Wkrótce opublikujemy więcej zdjęć wykonanych przez zaprzyjaźnionych żeglarzy.

P.S.

   Ci, którzy twierdzą, iż na tablicy pamiątkowej jej fundator zamieścił inskrypcję zawierającą błędy, pisząc “opłyna świąt” mylą się! Proszę spojrzeć na fotografię poniżej ! Błędów nie ma – dzięki Adobe Photoshop CS5. :)

 

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 You can leave a response, or trackback.

2 Responses



Leave a Reply

Your email address will not be published.